Siemianowice: Kontrowersyjne osiedle jednak powstanie ??

Siemianowice: Kontrowersyjne osiedle jednak powstanie ??

Nie mieszamy w cudzych garnkach, więc tematem budowy osiedli mieszkaniowych w Chorzowie się nie zajmowaliśmy oprócz relacjonowania protestów, które nie wiedzieć po co i w jakim celu organizował Łukasz Rosicki, siemianowicki radny.

Protesty te pojawiły się, gdy w 2018 roku ogłoszono zamiar budowy osiedla mieszkaniowego u zbiegu katowickiej ulicy Bytkowskiej i chorzowskiej ulicy Siemianowickiej (tereny dawnego OPT).

Okazuje się jednak, na co zwrócił nam uwagę jeden z naszych czytelników, mieszkaniec miasta Siemianowice, że temat wciąż dla wielu jest bulwersujący.

Oto co do nas napisał:

„Kilkanaście dni temu chorzowscy radni niewielką liczbą głosów powiedzieli tak, dla budowy tego osiedla. Zapytany przez Dziennik Zachodni, co sądzi o tych planach, prezydent Piech nie widzi tutaj  żadnego problemu, dodając że samorząd Z ZAŁOŻENIA WYRAŻA WOLĘ SWOICH WYBORCÓW.

I w tym momencie prezydent Piech nie wyraża mojej woli jako mieszkańca Siemianowic Śl., a sądząc po wpisach pod petycją o zablokowanie tej budowy nie wyraża woli dużej części swoich wyborców.

Kłopoty związane z ewentualnym powstaniem nowych budynków na terenie OPT widzi natomiast wiceprezydent Katowic, stwierdzając, że związany z tym wzrost natężenia ruchu spowoduje znaczący spadek jakości życia mieszkańców Katowic i SIEMIANOWIC ŚL.

Czyli zauważył rzecz zrozumiałą dla każdego kto tamtędy przejeżdża. Nie zauważa tego niestety prezydent Piech i jest to bardzo dziwne.

Otóż nie wnikając dlaczego w ogóle prezydenci sąsiednich miast oceniali inwestycje mieszkaniowe w Siemianowicach, stwierdzamy, że nie podzielamy opinii naszego Czytelnika.

– Uważamy, że dla mieszkańców i parku Śląskiego najkorzystniejszy sposób zagospodarowania tego terenu to nowoczesne, proekologiczne osiedle mieszkaniowe, które jesteśmy w stanie zbudować, co pozwoli na wyeliminowanie zagrożeń i zniwelowanie występowania negatywnych oddziaływań na park – twierdzi inwestor, spółka Green Park Silesia.

Firma chce na terenach po dawnym zakładzie usług i produkcji filmowych postawić osiem budynków mieszkalnych. I my ten pogląd podzielamy.

W Internecie pojawiają się także przeciwne sądy do cytowanej powyżej opinii naszego Czytelnika, są one w mniejszości, fakt. Oto jedna z nich:

„Wreszcie radni mieli odwagę sprzeciwić się populistom i podjęli prawidłową, sensowną z punktu widzenia miasta decyzję. A teraz wszyscy zawyją, najbardziej ci co sami w okolicy budują i nie chcą mieć tańszej konkurencji. Tyle zainwestowali w protesty organizacji »społecznych« i nic? No czarna rozpacz w Katowicach i Siemcach.”

Przypomnijmy: kontrowersyjny teren – nie należący do Parku Śląskiego, a jedynie do niego przylegający – w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego przeznaczony jest pod usługi. Może więc zostać zabudowany np. stacją benzynową czy hipermarketem.

Protestujący podnosili dwa główne argumenty: niszczenie „parkowego” drzewostanu oraz kłopoty komunikacyjne jakie – wg nich – powstaną gdy powstanie osiedle.

Pierwszy jest już nieaktualny, gdyż obecnie inwestor zamiast o ponad tysiącu mówi o 179 drzewach do wycinki, drugi także chyba nie do końca jest prawdziwy: obecnie na terenie Katowic, przy ul. Bytkowskiej (w bezpośrednim sąsiedztwie terenu pod osiedle Green Park) są dwie inwestycje polegające na budowie zespołu budynków mieszkalnych wielorodzinnych i jakoś te akurat nie będą rodziły korków / zatorów.

Przynajmniej nikt tak nie twierdzi. Poza tym w miejsce wyciętych można nasadzić drzewa gdzie indziej, zaś problemy komunikacyjne rozwiązuje się nie poprzez wysiedlanie mieszkańców, ale poprzez budowę nowych ulic. Siemianowice są tu dobrym przykładem na takie działanie.

Podsumowując: aby miasta się rozwijały (przede wszystkim) gospodarczo, muszą się rozwijać także demograficznie. Jest to możliwe tylko poprzez budowę nowych domów. Innej drogi po prostu nie ma. Zasadę tę na Górnym Śląsku stosowano już 200 lat temu.

Dzięki niej mieliśmy, i bardzo często jeszcze mamy, liczne osiedla i kolonie robotnicze czy urzędnicze. Najbardziej znane to oczywiście Nikiszowiec i Giszowiec (który nota bene powstał na fragmencie wyciętego lasu), ale i w Siemianowicach znajdziemy jeszcze pozostałości po takich koloniach wokół których urosło dzisiejsze miasto.

Niestety, nowe domy powstają tam, gdzie albo „niczego” nie ma i rosną rośliny, ale tam, gdzie trzeba cos wyburzyć. Tak to już jest.

Foto – Wizualizacje domów jakie planuje się wybudować przy granicy miast: Siemianowice i Chorzów.

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika