Polski (nie)Ład czyli niższe pensje i wyższe podatki, wyższa inflacja, wyższe ceny gazu i energii

flaga polski oraz inflacja w polsce wykres

To prawda, że nieliczni dostali chwilowo niższe pensje, ale to zostanie wyrównane i niższe pensje dostaną niedługo wszyscy.

Tym żartobliwym mottem (wziętym z felietonu Tomasza Olbratowskiego z RMF-u) należy rozpocząć omawianie skutków wprowadzania Polskiego (nie)Ładu. Tym bardziej, że co dzień niemal ujawniają się nowe wady tego „genialnego” projektu. Że tak będzie, fachowcy – z my za nimi – przestrzegali w połowie zeszłego roku, że to niedobre rozwiązania.

81 jeden poprawek wprowadzonych przez Senat do ustawy o Polskim Ładzie zostało w całości odrzucone, ale za to ustawa bezdurnie, z uśmieszkiem na ustach podpisana przez prezydenta i teraz premier tłumaczy, wyjaśnia i przeprasza.

150 doradców

A nie lepiej było posłuchać ekonomistów?

Premier jednak woli swego kolegę z Londynu, próbując naprawić bubla jakiego wypocił. Więc na łapu capu chce coś poprawić. Tak więc na przykład Ministerstwo Finansów wprowadziło rozporządzeniem na początku stycznia poprawki do ustawy dot. Polskiego Ładu. Ponieważ Minister Finansów nie ma wykształcenia wyższego, a średnie uzyskał w Anglii, więc nie wie borok, że ustawy nie może zmienić akt niższego rzędu. To wiedza przekazywana na pierwszym roku studiów, ale by być na I roku, studia trzeba rozpocząć. Być może korzysta z twórczego dorobku ministra Sasina, który czynił podobnie zmieniając terminy i sposób przeprowadzenia wyborów.

Obecny minister jest pierwszym od ponad 100 lat, który nie dysponuje stopniem co najmniej magistra. Jeśli jest on najmądrzejszym w Ministerstwie – a przecież powinien takim być – to strach pomyśleć, kim są jego podwładni. I tacy właśnie ludzie decydują dzisiaj o naszych pieniądzach.

A nie lepiej było posłuchać fachowców?

Strach przed ostatecznymi efektami Polskiego (nie)Ładu potęguje jeszcze wysoka inflacja. Fachowcy przestrzegali przez nieodpowiedzialnymi decyzjami Adama Glapińskiego (prezesa Narodowego Banku Polskiego), który ich nie słuchał więc mamy inflacje 10 procentową. Niektórzy twierdzą, że to wina Tuska.

Dane statystyczne mówią co innego. Ale kto by się tam przejmował w rządzie statystyką.

Inflacja w Polsce (wykres)

inflacja w polsce wykres - tusk i pis

Ponadto, rozbuchany program socjalny, który rujnuje finanse państwa miał się przyczynić do baby boom’u, czyli ogromnego wzrostu urodzeń – mimo, ze demografowie, politycy społeczni, socjolodzy mówili, że to brnięcie w ślepy zaułek. Tu statystyka także dowodzi czegoś innego.

Urodzenia i zgony w Polsce 2003 – 2021 (wykres)

wykres liczba urodzeń i zgonów w polsce

(linia niebieska- urodzenia, linia pomarańczowa – zgony)

Wychodzi więc na to, że Polski (uk)Ład to nic innego jak bezczelny skok na pieniądze obywateli, by zadbać o swoje i swoich pociotków interesy, by napchać sobie kabzę ile się da i uzupełnić pustki w kasie państwa, by wypłacać sobie sowite apanaże.

Dobrzy, wykwalifikowani pracownicy – a przecież takich powinno być jak najwięcej – zarabiają tyle, że tracą na Polskim Ładzie, a państwo otrzymuje za to więcej z różnego rodzaju podatków i składek, które trafia potem do PiS-owskiego elektoratu w formie różnych programów dotujących. Temu m.in., służy zamiana poboru pit-u od części społeczeństwa na pobór tzw. składki zdrowotnej w wys. 9% (która w obecnej formie jest de facto nowym podatkiem), która trafia jednak do Budżetu Państwa (którym obecnie rządzi Minister po maturze), a nie do Narodowego Funduszu Zdrowia.

By pracownikom nie zmniejszać wynagrodzenia, przedsiębiorcy, których będzie na to stać, będą musieli zwiększyć wydatki na płace, ale pracownik na tym nie zyska. Ci zaś przedsiębiorcy, szczególnie z sektora mikro i małych firm, których nie stać na to, by dopłacać do interesu będą podejmowali decyzje motywowane ekonomią, a nie polityką, jak czyni to rząd chcąc zrealizować swe potrzeby. Będą więc po prostu zamykać swe firmy.

Inflacja także zostanie ‘nakarmiona” Polskim Ładem – przecież te wszystkie dopłaty są wprowadzeniem pustego (nie pokrytego produktywnością) pieniądza na rynek. A wzrost cen powodowanych wzrostem kosztów produkcji (gaz, energia elektryczna) odbije się wzrostem cen.

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika