Wielki skandal w polskim olimpijskim sporcie. Ucierpiał Mateusz Chowaniec.
Minister interweniuje, prezes wyjaśnia, PKOl umywa ręce, sportowcy wracają do domu
Ledwie tydzień temu pisaliśmy:
„Mateusz Chowaniec, 18-letni siemianowiczanin zapewnił sobie start podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio, gdzie wyrusza bezpośrednio z mistrzostw w Rzymie.”
I faktycznie wielokrotny medalista i mistrz Europy juniorów w Tokio wylądował, ale…
…ale już w Tokio okazało się, że on i pięcioro innych polskich pływaków nie będzie mogło wystartować na igrzyskach olimpijskich z powodu nieprawidłowego zgłoszenia. PKOL próbował jeszcze interweniować, ale nic nie dało się już zrobić.
W niedzielę popołudniu szóstka polskich pływaków: Alicja Tchórz, Aleksandra Polańska, Mateusz Chowaniec, Dominika Kossakowska, Jan Hołub i Bartosz Piszczorowicz wrócili do kraju.
Minister zabiera głos
Sprawą zajęło się Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, zapewniając, że zostaną wyciągnięte konsekwencje. Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu wydało oświadczenie:
„Minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu wezwał Prezesa Polskiego Związku Pływackiego do niezwłocznego złożenia wyjaśnień w sprawie niedopuszczenia do startu w Igrzyskach XXXII Olimpiady Tokio 2020 sześciorga polskich pływaków.
MKDNiS szczegółowo przeanalizuje proces zgłaszania polskich pływaków do udziału w igrzyskach i po zakończeniu igrzysk wyciągnie konsekwencje wobec osób i instytucji odpowiedzialnych za nieprawidłowości. W opinii MKDNiS, sytuacja taka nie powinna się wydarzyć w profesjonalnie zarządzanym związku sportowym.
Jednocześnie MKDNiS przypomina, że za cały proces przygotowań i akredytacji polskich reprezentantów na igrzyska olimpijskie odpowiadają właściwe polskie związki sportowe oraz Polski Komitet Olimpijski”.
Prezes Związku wyjaśnia
Wezwany w tym oświadczeniu na dywanik prezes PZP zareagował na skandal dzień wcześniej. Podobnie jak minister wskazał na jeszcze jedno ogniwo biorące udział w tym skandalu. Jest nim Polski Komitet Olimpijski. Oto fragmenty jego wywiadu, jaki ukazał się na wp.pl w minioną niedzielę.
„- W Polsce, w naszych kwalifikacjach, prawo wywalczyło sobie czternastu zawodników, ale nadrzędne są przepisy międzynarodowe. Na poziomie tego zatwierdzania, przy czternastu zawodnikach z normami B, musielibyśmy czterech zawodników i tak odrzucić, a my zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić, tylko nie do końca mieliśmy możliwość kontrolowania tego całego procesu walki o tych zawodników, bo ta impreza jest imprezą PKOl-u i MKOl-u, więc my nie mamy wglądu we wszystkie przebiegi dokumentów” – mówił prezes Słomiński.
Wskazał też, jaką rolę w tej sprawie odegrał Polski Komitet Olimpijski.
” – Samo to, że zawodnicy wyjechali, otrzymali akredytacje i świętowali, a także ślubowali, nie odbywało się na skutek decyzji Polskiego Związku Pływackiego, tylko PKOl-u, który stwierdził, że są to pełnoprawni zawodnicy. Ostateczny skład zatwierdza i zgłasza zarząd PKOl-u, my tylko proponujemy. Nie widzimy, czy oni są do końca zatwierdzeni, czy nie. O tym, że nie są zatwierdzeni, ja się dowiedziałem 14 lipca. Gdybyśmy mieli te informacje wcześniej, pewnie byśmy reagowali, ale to długa dyskusja” – powiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty prezes Polskiego Związku Pływackiego Paweł Słomiński.
Polski Komitet Olimpijski udaje listonosza
PKol, który powołał – usuniętych obecnie kadry – zawodników do kadry olimpijskiej, przyjął od nich ślubowanie, a teraz ich powiadomił, że to wszystko na niby, tak pisze w swym oświadczeniu, pomijając całkowicie swą rolę w ustalaniu składu reprezentacji:
„Polski Komitet Olimpijski został poinformowany przez Polski Związek Pływacki o podjęciu uchwały zawierającej decyzję i listę zawodników – w podziale na konkurencje i nazwiska – którzy, jego zdaniem zdobyli kwalifikacje i powinni zostać powołani do Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej Tokio 2020. Zgodnie z rekomendacją PZP zostali oni powołani przez PKOl do składu”.