Rozmowa z Jackiem Guzym

Rozmowa z Jackiem Guzym

Wybory samorządowe jesienią, ale już rozpoczęły się igry. W mieście pojawiły się już trzy gazety przedwyborcze, odbywają się spotkania bardziej i mniej jawne, mające wyłonić i prześwietlić kandydatów na urząd prezydenta miasta i radnych.

Naszą wyobraźnię rozpalać będą jednak wybory prezydenckie. O nich, ale i o mijającej kadencji, rozmawiamy z Jackiem Guzym, prezydentem Siemianowic Śląskich w latach 2006-2014

Sezon poszukiwań kandydatów rozpoczęty

Jak Pan ocenia mijająca kadencje, kiedy patrzy Pan na miasto oczami mieszkańca i radnego.

– Widzę kontynuacje moich działań i bardzo mnie to raduje, bo to potwierdzenie słuszności moich decyzji i przyjętej przed laty strategii. Jeśli podczas mojej kadencji otwarto ośrodek Siemion, to teraz Pszczelnik, jeśli za ‘moich” czasów powstał basen w Michałkowicach to teraz w Bytkowie.

Miasto rozwija się dzięki temu harmonijnie. Magistrat chwali się remontami dróg, ale przecież to podczas moich kadencji przebudowano skrzyżowania, wybudowano ronda, które obecne prace drogowe – już tak trochę bardziej powierzchowne –umożliwiają.

Prezydent Rafał Piech miał ułatwione zadanie, bo zostawiłem miasto w bardzo dobrej kondycji finansowej. No i z Parkiem Tradycji, który jest nad wyraz często wykorzystany. Musze tu przypomnieć, bo fakt to trochę zapomniany, ale sala widowiskowa powstała wg tego samego pomysłu co później sala NOSPR-u w Katowicach. Tak wiec jest w pełni nowoczesna, ze świetną akustyką. Proszę zwrócić uwagę, że takiego uratowanego poprzemysłowego miejsca nie ma samorząd w Katowicach, Chorzowie, Rudzie Śląskiej! To miejsce otwarte na spotkania, dyskusje. Symbolem otwartości tego miejsca jest to, że mamy tam uratowany z cechowni obraz św. Barbary i mundur Barbary Blidy.

Niestety, jednak nie do końca cale założenie w Michałkowicach jest ukończone. Prace nad tym zakończyły się wraz z obecną kadencja, która teraz się kończy….

Ze swego doświadczenia wiem jednak, że 4 lata, a tak długie mamy teraz kadencje to zbyt mało by domknąć cykl inwestycyjny, który w samorządach trwa mniej więcej 6 lat. Tak więc mieszkańcy bardziej powinni patrzeć nie tyle na konkretne efekty, ale przede wszystkim na wizję w zarządzaniu miastem strategię konsekwencje w jej realizowaniu. Niestety, bardzo łatwo wyborcy wciąż dają się nabierać na obiecane gruszki na wierzbie.

Ale o tym przekonamy się dopiero jesienią podczas wyborów. Jak Pan ocenia zmiany polegające na wprowadzeniu dwukadencyjności, przy jednoczesnym wydłużeniu kadencji do 5 lat?

To krok w dobra stronę, chociaż kadencja, co już wcześniej powiedziałem powinna trwać 6 lat. Dwie kadencje po pięć lat to też wystarczająco dużo, by się wykazać. Przymusowe zmiany po dwóch kadencja wpłyną ożywczo na samorządy i nie pozwolą urzędnikom spocząć na laurach. Mając pewność, że jednak zmiana prezydenta nastąpi, będą chcieli by ich praca była dobrze oceniana.

Czy ta zmiana w ordynacji i – całkiem to nowy pomysł rządzących – zamierzone zmniejszenie wynagrodzeń w samorządach sprawi, że kandydatów będzie więcej, będą lepsi?

W Siemianowicach będzie ich niewiele. Nasza mapa polityczna jest skromna. To jednak może doprowadzić, że będzie tylko jedna tura, gdyż głosy się nie rozproszą. Ale też wtedy kampania może stać się bardziej demagogiczna.

Obniżenie wynagrodzeń niestety doprowadzi do tego, że świetni menedżerowie nie będą szukać kariery w samorządach. A nam potrzeba – obok polityków – także menedżerów, bo miasto to taka maszynka, która także powinna na siebie zarabiać. Siemianowice mają jednak niestety ograniczone możliwości.

Może zatem powrócić do niegdysiejszego pomysłu połączenia Siemianowic z Katowicami…

To nierealne, ale nasze miasto może skorzysta na aglomeracji, chociaż ona jeszcze nie nabrała rozpędu.

Pora zadać najważniejsze pytanie wprost, bo tak trochę kluczymy: Będzie pan kandydował na urząd prezydenta Siemianowic Śląskich?

Odpowiem tak: nie wchodzi się dwa razy do samej wody, co nie znaczy, że rezygnuję ze społecznego czy politycznego zaangażowania. Zawsze jednak w kontekście takich decyzji myślę nie tyle o mojej karierze politycznej czy samorządowej, ale o pożytkach jakie z niej może mieć miasto i siemianowiczanie. A służyć mieszkańcom można w różny sposób. Wydaje się, że prezydentowi jest najłatwiej, ale często ważne decyzje w naszych sprawach, na które warto mieć wpływ, zapadają na innych szczeblach w Sejmiku Wojewódzkim czy w Parlamencie. Tam zaś często potrzebny jest głos osoby z doświadczeniem samorządowym, z praktyką w biznesie i społeczną wrażliwością.

Rozmawiał Grzegorz Grzegorek

Jacek Guzy jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Odbył studia podyplomowe z zakresu programów strukturalnych Unii Europejskiej. Pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego. W latach 90. został radnym miejskim, działał w Siemianowickim Towarzystwie Oświatowym, od 2000 do 2006 pełnił funkcję zastępcy prezydenta miasta.

W wyborach samorządowych w 2006 ubiegał się o urząd prezydenta miasta z ramienia lokalnego komitetu, wygrywając w drugiej turze z kandydatką PiS (obecnie jest członkiem tej partii). Cztery lata później uzyskał reelekcję w pierwszej turze]. W 2014 w drugiej turze przegrał z Rafałem Piechem, objął mandat radnego Siemianowic Śląskich.

W 2014 otrzymał Nagrodę im. Wojciecha Korfantego przyznaną przez Związek Górnośląski.

Obecnie jest prezesem Walcowni Rur Silesia SA w Siemianowicach Śląskich.

W naszej galerii (zdj. 1-11) migawki z aktywności Jacka Guzego w minionych latach

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika