Nocne rowerowanie w Wielkanoc

Nocne rowerowanie w Wielkanoc

Relacja bezpośrednia uczestnika

NOCNE ROWEROWANIE W WIELKANOC

„Serdecznie zapraszamy na marcowy NIGHT BIKING KATOWICE. Tak jak w minionych jeździmy w Wielką Sobotę. Start spod siedziby NOSPR w Katowicach o godz 20:00, kończymy wspólnym śniadaniem świątecznym. Dlatego też, UWAGA: bardzo prosimy o zabranie czegoś na ząb przez każdego uczestnika wycieczki :). Trasa wyniesie 60 km”.

Napisali na „fejsie” Grzegorz i Krzysztof, no to wszedłem w tę nocną jazdę rowerem.

Pomimo 57-letniego stażu rowerowego (zaczynałem w 1961 roku) nocnych rajdów do tej pory nie zaliczyłem, a największym moim osiągnięciem był skuteczny udział w Tour de Pologne Amatorów w roku ubiegłym. Tam było co prawda widno, ale pod górę.

Wieczorem 31 marca na Plac Wojciecha Kilara zjechało się około stu cyklistów. Silna była zwłaszcza ekipa z Jaworzna.

Ale zdarzyły się również rodzynki siemianowickie, ale o tym może na koniec. Przed odjazdem było głośno – znaleźli się tacy, co na rowerach mieli prawdziwą dyskotekę, o światłach jak jeepy nie wspomnę. Jeszcze sweet focie i w drogę. Najpierw koło Uniwerku na bulwar Rawy i potem przez Dolinę Trzech Stawów przebijamy się w stronę Ochojca, Piotrowic i Podlesia. Raz asfalt, raz błotko. Kolega na szosówce miał w tym ostatnim przypadku nietęgą minę.

W Mąkołowcu, to już Tychy, szlaban kolejowy wstrzymał część z liczącego setkę rowerzystów peletonu. Potem Żwaków, okolice Kobióru i docieramy nad Jezioro Paprocańskie, które było naszym celem Kwadrans postoju, małe co nieco na ząb, fotki na ciemnej plaży i pomoście, no i z powrotem. Tym razem krócej bo przez Czułów oraz Kostuchnę, Murcki. W rejonie Brynowa peleton się rozsypał i każdy wracał na własną rękę, albo raczej nogę.

Nie powiem, organizatorzy pilnowali, żeby nikt nie zginął i stawali co jakiś czas czekają na maruderów, ale paru ludzi miało jednak pod koniec problemy zdrowotne. Rafał z Siemianowic dostał na przykład skurczy, a nad tym ciężko zapanować, zwłaszcza jak się jedzie ciemnym lasem.

Poczekałem na niego i dociągnąłem do NOSPR przez Park Kościuszki. Tam zawiesiliśmy rowery na mój bagażnik i autem dojechaliśmy do Michałkowic. Rafał się nie zraził i zapowiedział, że już wkrótce rusza z ekipą rowerem z Częstochowy do Łodzi.

Przypomniało mi się, skąd go znam – przytaczam bo to też wątek siemianowicki. Na początku Rafał piekł świetną pizzę w Pizzerii Państwa Makowskich (Katowice – Szopienice). Państwo Makowscy też z Siemianowic, mieli artystyczną duszę bowiem organizowali mi nomen omen wieczorki poetyckie oraz wystawę zdjęć ekologicznych.

To już jednak temat na inny artykuł.

Jeszcze o mnie – raczej byłem w tym gronie jedynym 60 Plusem. Trzymałem się środka stawki. Kiedyś jednak przyspieszyłem, a tu słyszę kąśliwą uwagę, któregoś z młodych kolarzy – Patrz jakiego kopa dał mu PESEL! Ano dał, bo podobno toczący się kamień nie obrasta mchem.

Pozdrower

Z. A. Wieczorek (Zew)

P.S. Inicjatywa Night Biking Katowice istnieje od 5 lat i jeździ częściej niż raz na rok. Nie tylko do Tychów. W sezonie nawet co 2 tygodnie. Chcecie odjechać to śledźcie na FB.

Nocną (odblaskową) fotorelację zobaczysz też w naszej galerii

 

 

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika