Do rozmowy przy grillu – rosnące ceny drenują portfele Polaków  

grill z kiełbasą

Do rozmowy przy grillu

W Polsce wysokość inflacji została obniżona przez tymczasowe cięcia stawek VAT na żywność, paliwa i energię. To wszystko na krótką metę daje przyjemne wrażenie, maskuje jednak faktyczną skalę inflacyjni, która ujawni się skokowo, gdy tylko tarcza antyinflacyjna zostanie usunięta.

Inflacja, która niebezpiecznie zaczęła rosnąć w zeszłym roku, z początkiem tego osiąga rekordowe wysokości. W lutym według danych Głównego Urzędu Statystycznego wskaźnik poziomu cen i usług wyniósł 8,5%, w marcu już 10,9% licząc rok do roku. Z Badania i Raportu Koszyk Zakupowy® autorstwa ASM Sales Force Agency (z którego tu korzystamy) wynika, że koszyk minimalny drożał w styczniu i lutym o odpowiednio 5,39% i 3,97% w skali roku (ten lutowy wynik to efekt tarczy inflacyjnej).

Jednak niektóre towary zanotowały znacznie większe wzrosty.

W największym stopniu, bo o ponad 40% podrożały produkty tłuszczowe, ale wyższe ceny zanotowano także na słodyczach, dodatkach, nabiale oraz alkoholu (choć naszym zdaniem, ta grupa nie powinna być brana pod uwagę).

Jednak nasze portfele są rujnowane nie tylko przez zakupy żywności. Comiesięczne opłaty czynszów, zakupu energii czy paliwa są  równie – a może więcej – dokuczliwe.

Dane, które podajemy dotyczą wartości odnoszących się inflacji z lutego. Obecne, odnoszące się do inflacji marcowej (jej wysokość poznaliśmy w połowie kwietnia) – na które trzeba jeszcze poczeka – będą oczywiście wyższe.

Obecnie obwinia się za wzrost inflacji ekonomiczne skutki wojny z Ukrainą wywołanej przez Rosję. To niestety jest zasłona dymna puszczana przez premiera Morawickiego, który nie chce przyjąć odpowiedzialności za nakręcanie inflacji w latach poprzednich.

Przecież już przed pandemią inflacja w Polsce była wyższa niż wyznaczony cel inflacyjny określony przez radę polityki pieniężnej. Niestety, „putinflacja” dopiero nadejdzie.

Obecna to efekt rozdawnictwa pieniędzy zamiast mądrej polityki społecznej (500+ dla wszystkich, także tych z wysokimi dochodami), to kupowanie głosów w wyborach (13. i 14. emerytura zamiast rewaloryzacji świadczeń).

Jednak to nie premier, czy prezes Narodowego Banku Polskiego poniosą koszt tych ekscesów. To my wszyscy – także rodzice, dla których 500+ wynosi obecnie 390+ oraz emeryci – płacimy za decyzje, które z dumą ogłaszali rządzący.

W ich efekcie inflacja kilkukrotnie przekracza akceptowane poziomy, przypomnijmy, że celem banku centralnego jest utrzymywanie wskaźnika na poziomie 1,5-3,5 proc rocznie. Taki wzrost cen zapewnia optymalny rozwój gospodarczy.

Tymczasem najnowsze dane GUS pokazały, że w tempie 3,3 proc. wzrosły ceny w Polsce, ale w zaledwie miesiąc.

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika