Wieczór z duchami

Wieczór z duchami

W środowe popołudnie (27 czerwca), sala na poddaszu Muzeum Miejskiego w Siemianowicach Śląskich zapełniła się publicznością, która przyszłą na… wieczór z duchami. To trzynasta odsłona podwieczorku z Radiem Katowice, którego gospodynią jest redaktora Beata Tomanek.

Mottem spotkania było pytanie „Czy to prawda, że Siemianowice mają swój Straszny Dwór, którego gospodynią każdego dnia o północy jest Biała Dama?”

Biała dama to Wanda von Gaschin (w tę rolę wcieliła się sama Małgorzata Derus, miejski konserwator zabytków) a rolę Laury i Hugona Donnersmarcków obsadzili – również ubrani w stroje z epoki – młodzi aktorzy Teatru Domino.

Opowieść oczywiście dotyczyła siemianowickiego Pałacu, którego renowacja jest zaawansowana tak daleko, że zapowiada się rychłe ponowne otwarcie jego podwoi.

Spotkanie, które poradziła red. Beata Tomanek (siemianowiczanka!) nie było to gadaniem do obrazu, tylko żywa relacja z publicznością. Przybyli na spotkanie, w różnym wieku, wspominali czasy kiedy w Pałacu mieszkali ich przodkowie, istniało tam przedszkole i szkoła górnicza, mieścił się Zespół Pieśni i Tańca “Siemianowice”, PTTK, kółko fotograficzne.

Swoje bogate zbiory fotograficzne zademonstrował radny Marian Jadwiszczok, którego przodek Teodor był zarządcą w Pałacu. O swojej babci, mieszkance Pałacu, opowiadała i także pokazywała zdjęcia Krystyna Spyrka.

Wspomnień było zresztą więcej. Te świadectwa wsparli swą wiedzą historyczną naukowcy dr Arkadiusz Kuzio-Podrucki oraz prof. Zdzisław Janeczek. Na fortepianie imprezę muzycznie urozmaicał Bogdan Wańtuła.

Jak poinformowała wiceprezydent Anna Zasada – Chorab tego typu spotkania zaowocują książką na temat historii Grodu Siemiona a źródłami mają być właśnie wspomnienia i dokumenty oraz zdjęcia z archiwów siemianowiczan. Czekamy z niecierpliwością!

ZEW

P.S. Po spotkaniu udaliśmy się na romantyczny spacer po parku, aby zobaczyć Pałac Donnersmarcków, który odradza się z ruin. Niestety, czar nieco prysł. Na ławkach – zwłaszcza w okolicach fontanny z Siemionem – pełno drobnych pijaczków i słuchającej głośnej muzyki swawolnej młodzieży. Przecież to 500 metrów od Urzędu! Czy nie można wprowadzić tam czasem mundurowych ze Straży Miejskiej lub przynajmniej zastosować monitoring? Może wtedy chętnych do odwiedzania, a nie rozrabiania byłoby więcej.

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika