Rosomak z Siemianowic [cz.5]

Rosomak z Siemianowic [cz.5]

# To był maj [CD]

Dla mnie osobiście najistotniejsze było to, że
jeździłem po całej Polsce. Spełniło się w taki sposób moje
marzenie, marzenie kolejarza – opowiada pułkownik.
Ale oprócz marzeń, te wyjazdy budowały wiedzę
i doświadczenie kadry siemianowickiej załogi. Na
podstawie ustaleń komisji, w jednostkach wojskowych
powstawały raporty.
Podczas kontroli wychodziły określone zalecenia,
które były wytycznymi do zmian w pracy naszego
zakładu. Wiedzieliśmy dzięki nim, czym się kierować
podczas prac modernizacyjnych. Usprawniliśmy w ten
sposób remonty sprzętu – opowiada.
Wyjazdy płk. Szyngiery skończyły się po około
czterech latach, gdyż do jednostek wojskowych
zaczęli trafiać pierwsi specjaliści wykształceni
w Wojskowej Akademii Technicznej. Dlatego szefostwo
Służby Samochodowej MON zlikwidowało
etaty kontrolerów w siemianowickim zakładzie.
Kolega został wykładowcą w szkole oficerskiej
w Poznaniu, a mnie zostawili w zakładzie i objąłem
stanowisko kierownika na wydziale technologicznym
remontu czołgów i nowych uruchomień – opowiada płk
Szyngiera.
Czym się zajmował? Pierwszym tzw. uruchomieniem
był pancerny ciągnik ewakuacyjny CW-34
z lemieszem i wyciągarką, produkowany na czechosłowackiej
licencji, do wyciągania z błota i wody
uszkodzonych wozów bojowych. Drugim – wóz
zabezpieczenia technicznego na podwoziu czołgu
T-34 do remontów awaryjnych.
Dzięki naszej modernizacji, przy użyciu tego wozu,
wojsko mogło na przykład na poligonie wymienić silnik
czołgowy – opowiada z dumą pułkownik.
Inni pracownicy siemianowickich zakładów, którzy
pamiętają tamte czasy, wspominają: wtedy właśnie
zaczęła się prawdziwa robota. Taki sam optymizm
przebija z kart zakładowej kroniki. W szybkim tempie
wkroczyła do nas modernizacja. Zakład przeżywa
techniczną rekonstrukcję i staje w czołówce zakładów
nowoczesnych z pełną gwarancją dalszego postępu –
zanotował kronikarz. W 1958 roku WZM zdobyły
pierwsze miejsce we współzawodnictwie zakładowym
i sztandar przechodni Ministra Obrony Narodowej.
Coraz lepiej zaczęło powodzić się też załodze:
Dzięki wzrostowi wydajności pracy zarobki podniosły się
dość znacznie. Pierwsze nagrody, wypłacane z funduszu
zakładowego, były wysokie (…). Zakład nasz należał
w tym czasie do wyróżniających się zakładów w MON
i był stawiany za wzór – tyle kronika, a jak pamiętają
tamte czasy pracownicy?

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika