Rosomak z Siemianowic [cz.10]

Rosomak z Siemianowic [cz.10]

# Czołgi jak nowe

Chodzi o to, byusunąć nie tylko zabrudzenia zewnętrzne,
lecz też resztki paliwa, olejów, czy płynu hydraulicznego.
Istotą procesu było to, aby substancje te w trakcie
demontażu nie przyciągały brudu i kurzu. Następnie
umyty i oczyszczony kadłub czołgu trafiał do hali
demontażowo-montażowej. Także inne podzespoły
pojazdu, które można było poddać renowacji, trafiały
– oczywiście dokładnie oczyszczone – do odpowiednich
oddziałów zakładu. Na złom wyrzucane były
jedynie te części czołgu, które były już nie do odratowania.
Jak opowiadają inżynierowie, były to najczęściej
błotniki, reflektory czy całkowicie zużyte taśmy
gąsienicowe. Następnie fachowcy musieli dokładnie
stwierdzić, gdzie na oczyszczonym kadłubie znajdują
się pęknięcia czy uszkodzenia. Po tej operacji wykonanej
przez doświadczonych, wysoko kwalifikowanych
defekatorów, kadłub upstrzony jest kolorowymi umownymi
znakami i opisami, na podstawie których mieszane
brygady złożone ze ślusarzy, blacharzy i spawaczy przeprowadzają
jego regenerację – opisywał autor artykułu.
Gdy wszystkie usterki zostały już usunięte,
specjaliści musieli jeszcze kilka razy sprawdzić, czy
nic nie szwankuje. Obróbkę mechaniczną kadłuba
wykonywano na tzw. stanowisku regeneracyjnym,
przy użyciu przenośnych obrabiarek zaprojektowanych
i wykonanych w WZM. Potem kadłuby i wieże
czołgów były malowane oraz suszone. W takim
szkielecie montowane były wszystkie pozostałe
podzespoły.
Praca na tym etapie w zakładzie przypominała
trochę pracę w fabryce czołgów. Stanowiska robotników
rozmieszczone były wzdłuż suwnicy. Tam,
gdzie było to konieczne, zainstalowano indywidualne
żurawie obrotowe, podawano sprężone powietrze,
wodę, gazy techniczne, stosowano wyciągi spalin,
przesuwane pomosty montażowe i schody. Technolodzy
tak rozdzielili prace montażowe i kompletacyjne
pomiędzy poszczególne oddziały regeneracyjne i magazyny,
aby cykl montażu końcowego, a tym samym czas
zajmowania powierzchni przez czołg, był jak najkrótszy
– pisał ppłk Majta.

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika