Rosomak z Siemianowic [cz.1]

Rosomak z Siemianowic [cz.1]

Już od tego numeru rozpoczniemy prezentację chyba najbardziej znanej siemianowickiej firmy – Rosomak S.A. Znanej także daleko poza granicami Polski. Prezentacja w głównej mierze oparta będzie na wydawnictwie „Od pokoleń dla obronności”, które ukazało się z okazji 65-lecia siemianowickiej firmy. Dziękujemy za to Rosomakowi.

 

Losy ludzi – historia zakładu

# Tu, gdzie dzieci wychowywały się w cieniu czołgowych luf

To była końcówka lat 50. Nasz kierowca się żenił, a my wtedy w zakładzie robiliśmy czołgi T-34 – wspomina Stanisław Antkowiak, były pracownik Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich – na Śląsku jest taki zwyczaj, że koledzy pana młodego na drodze do kościoła robią bramki. Młody musi wykupić się, stawiając „gorzałkę”. Naszą bramkę zrobiliśmy z lufy czołgu – wspomina z rozrzewnieniem
tamte czasy.

Antkowiak pracę w WZM rozpoczął w 1955 roku, a na emeryturę odszedł w 2009 roku. W zakładzie przepracowałem 53 lata, 6 miesięcy i 16 dni. Szmat czasu. Widziałem jak to wszystko się zmienia – mówi. Przychodziliśmy tutaj jako młodzi albo bardzo młodzi ludzie i zaczynaliśmy od najniższych stanowisk, a potem powoli, powoli pięliśmy się w górę w zakładowej hierarchii – opowiada Alfred Hanak, w WZM zatrudniony od 29 lipca 1968 roku na wydziale blacharskim. Miałem wtedy 19 lat. Kolega powiedział, że w „wojskowych” można nauczyć się dobrego fachu.

# Wozy, bryczki i kotły parowe

Historia zakładów Rosomak S.A. zaczyna się w 1855 roku. Wilhelm Fitzner założył wtedy w Siemianowicach Śląskich mały warsztat kuźniczo-ślusarski, gdzie rozpoczął produkcję pojazdów, m.in. wozów dostawczych, bryczek i powozów. Wkrótce syn Fitznera, również Wilhelm, rozbudował warsztat.

W 1869 roku uroczyście otwarto Kuźnię Kotłów „Kesselschmiede”. Z jej linii produkcyjnych zjeżdżały różnego rodzaju kotły parowe a w przemyśle chemicznym, papierniczym, do napędzania okrętów wojennych i statków handlowych. W kuźni Fitznera produkowano także specjalistyczne rury o dużych gabarytach, maszty do statków, metalowe kadzie wysokociśnieniowe, beczki, pojemniki do transportu i składowania chemikaliów. Z Siemianowic wyroby te eksportowano do: Australii, Finlandii, Francji, Holandii, Rosji, czy Szwecji.

Fabryka w tym czasie otrzymała szereg nagród m.in.: Złote Medale na wystawach w Melbourne i Chicago. W 1920 roku połączyła się z firmą znanego na Śląsku przemysłowca Ludwika Zieleniewskiego. Powstała w ten sposób spółka produkcyjno–handlowa „Fitzner Gamper Zieleniewski” z filią w Sosnowcu. Fabryka zaczęła się dynamicznie rozwijać, stanęły nowe budynki i hale produkcyjne. Podstawowym asortymentem stają się kotły parowe i olejowe oraz armatura kotłowa. W 1922 r. Siemianowice, po III powstaniu śląskim, zostały przyłączone do Rzeczypospolitej Polskiej.

We wrześniu 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Fabrykę przejęli Niemcy, a produkcję przestawiono wyłącznie na potrzeby wojska. W Siemianowicach wytwarzano: blachy pancerne, kadłuby czołgowe, drezyny, korpusy do samochodów opancerzonych czy kotły parowe dla przemysłu stoczniowego. Lata okupacji nasza załoga przeżyła bardziej lub mniej boleśnie – czytamy w kronice zakładowej – Okupant wywiózł część załogi na roboty przymusowe do Niemiec. Zaciągnął do armii młodsze roczniki i wysłał na front, z którego wielu nie wróciło.

CDN

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika