Pogorzelisko zabezpieczone, problem pozostał – Siemianowice

pogorzelisko w siemianowicach

W minionych dniach mieliśmy serię wielkich i niebezpiecznych pożarów, o tym piątkowym w Siemianowicach Śląskich było głośno w całej Polsce, jednak już w dniu następnym uwagę przykuł pożar centrum handlowego w Warszawie, który był największy spośród kilku innych jakie w tym dniu tam wybuchły, w niedzielny wieczór Oświęcimiu spłonął skład opon, a wczorajszy pożar zajezdni autobusowej w Bytomiu zniszczył kilkanaście pojazdów.

Niektórzy w związku z tą serią zadają sobie pytanie, czy to przypadek?

Tomasz Siemoniak, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji w TVN24 powiedział w poniedziałek

„Niczego nie możemy wykluczać, jeśli chodzi o pożary z ostatnich dni. Trwa śledztwo, badamy monitoringi, bilingi, to jest naturalne, że wszystkie wątki trzeba wyjaśnić”

Pozostańmy jednak w Siemianowicach. Wśród wielu informacji podawanych podczas relacjonowania akcji gaśniczej pojawiła się i taka, że władze miasta już 4 lata temu złożyły wniosek do prokuratury.

Niestety zamiast prawnego rozwiązania problemu mieliśmy wielki pożar, który zagrażał życiu i zdrowiu nie tylko mieszkańców naszego miasta ale i i kilku ościennych.

Na szczęście wyniki badań powietrza nie budzą niepokoju, jedynie niepokoi to, że część wody użytej w akcji gaśniczej, jak również wypłukanych zanieczyszczeń spłynęła do Rowu Michałkowickiego, a z nim do Brynicy.

Jednak i tu strażacy podjęli działania, by skażona woda nie popłynęła dalej i ustawili zapory oraz rękawy sorpcyjne, które mają na celu ograniczenie przepływu zanieczyszczeń oraz ich wychwytywanie za pomocą separatorów.

Pozostaje wszakże pytanie dlaczego nic przez lata z nielegalnym wysypiskiem nie robiono.

Bez wątpienia największą przeszkodą pozostają ogromne koszty utylizacji takich odpadów, które – bez prawnego rozstrzygnięcia – nie wiadomo, kto ma ponosić.

Więc kolejne pytanie jest – dlaczego do tego prawnego rozstrzygnięcia nie doszło. Nieco światła rzuca na to poniedziałkowa publikacja Gazety Wyborczej, w której w artykule Marcina Pietraszewskiego czytamy takie akapity:

„Dwa lata temu prokurator z Katowic przygotował plan walki z gangami porzucającymi w Polsce odpady. Model działań nie został jednak wdrożony, a jego autorowi za „wychodzenie przed szereg” odebrano wszystkie sprawy związane z mafią śmieciową.” – to akapit pierwszy

„Główny Inspektorat Ochrony Środowiska docenił działalność prokuratora Rogowskiego. W listopadzie 2023 r. został on powołany do rady naukowej GIOŚ. Ma wspierać inspektorat w tropieniu mafii śmieciowej. Od tego czasu nie odbyło się jednak ani jedno spotkanie rady.” – To akapit ostatni.

(więcej na W Katowicach opracowano model walki z mafią śmieciową. Nikt z niego jednak nie korzysta (wyborcza.pl))

PS.

Akcja gaśnicza pożaru składowiska odpadów o powierzchni ok. 6.000 metrów kwadratowych trwała kilkanaście godzin. W kulminacyjnym momencie, w działania zaangażowanych było ponad 230 strażaków i prawie 90 pojazdów gaśniczych i specjalnych. W efekcie pożaru spłonęło ok. 10 tysięcy ton odpadów.

W piątek i w sobotę pomiary jakości powietrza prowadzone były przez służby dyżurne Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz mobilne laboratoria PSP, zadysponowane z województwa śląskiego, opolskiego i małopolskiego. Monitoring nie wykazał przekroczenia norm jakości powietrza.

Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach pobierali próbki wody w Sosnowcu, Czeladzi i Siemianowicach Śląskich, w celu zbadania jej składu. Dane z monitoringu potwierdzają, że przebywanie na otwartym powietrzu nie stanowi zagrożenia.

Pięć stacji badało powietrze w Siemianowicach i okolicy w dniach od 10 do 12 maja i nie wykryto przekroczenia stężeń benzenu i pyłów zawieszonych PM.

(fot. kpt. Mateusz Krzystański, PSP)

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego portalu