Piłka w Siemianowicach

Piłka w Siemianowicach

Za niedługo na rynek trafi książka Futbol ponad wszystko traktująca o skomplikowanych losach górnośląskiego piłkarstwa w czasie II wojny światowej. Narracja toczona wokół trzech wizyt reprezentacji Niemiec w naszym regionie nie dała możliwości bardziej kompleksowego potraktowania dziejów futbolu w Siemianowicach Śląskich. I stąd ten tekst. Zachęcający i utrzymany w podobnej formule jak książka. Konkretna historia pozwala opowiedzieć szczegółowo bieg wydarzeń. W książce znalazł się jeszcze jeden wątek siemianowicki, interesujący, bo łączący futbol i… sztukę. Aby ją poznać zapraszam do lektury publikacji.

– Dzięki Bogu ten klub zniknął już ze sceny, z nieukrywaną radością napisał w liście Edmund Pradella mając na myśli lokalnego konkurenta, Iskrę Siemianowice, największego rywala i podżegacza, klub o polskich korzeniach założony przez powstańców i nauczycieli. Liście niezwykłym. Niezwykłym, bo zaadresowanym do szefa sportu w Rzeszy już 3 września 1939 roku, gdy na Górnym Śląsku wciąż trwały działania wojenne po niemieckiej agresji (Katowice oficjalnie zdobyty zostały przez Niemców 4 września – przyp. MK). Osobliwy również dlatego, że wyrażona w nim radość z likwidacji innego klubu wpisała się w znane przysłowie przestrzegające, aby nie cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia. Ale po kolei.

Pradella był współzałożycielem powstałego w 1915 roku klubu Spiel- und Sportverein Laurahütte, założonego w trakcie pierwszego konfliktu zbrojnego znanego obecnie jako pierwsza wojna światowa. Sam wówczas trafił na front walcząc we Francji. Do rodzinnego Heimatu wrócił w 1919 roku, pomimo odniesionych na wojnie ran nie tylko przejął stanowisko prezesa ale zdarzało mu się również ubierać strój piłkarski. Bezceremonialnie okazany triumfalizm z rozwiązania Iskry swoje uzasadnienie, przynajmniej w jego mniemaniu, miał w szykanach jakie spotykały jego klub w czasach polskiego panowania. Silnie identyfikujący się z niemiecką racją stanu SuSV 1915 przystąpił w czasie zawieszenia dalszych losów ziem śląskich po pierwszej wojnie światowej do buntu klubów germańskich, które utworzyły osobny związek piłkarski, tzw. Wojewodschaft Fußballverband. Po ustaleniach Traktatu Wersalskiego i niełatwych negocjacjach z polskimi władzami sportowymi niektóre niemieckie towarzystwa sportowe ostatecznie wstąpiły do polskiego związku piłkarskiego z przymusem rezygnacji z dotychczasowej nazwy; inne zostały wchłonięte poprzez fuzje do konkurencyjnych klubów polskich. Te, które nie podporządkowały się nowym ustaleniom, zostały zlikwidowane. SuSV od 1923 roku przemianowany został na KS Śląsk 1915, przy czym data widniejąca w nazwie i herbie niewiele mająca wspólnego z nowym porządkiem biało-czerwonym była solą w oku i używania jej również z czasem zakazano. Piłkarze mieli kłopot ze znalezieniem pracy. Jakby tego było mało w roku 1935 skonfiskowano im boisko. Po tych wszystkich wybojach nie ukrywał satysfakcji z dnia wyzwolenia, jak określił w korespondencji do Hansa von Tschammer und Osten, szefa niemieckiego sportu, zakończonej prośbą aby przekazać ukochanemu Führerowi i kanclerzowi Rzeszy nasze serdeczne podziękowania za wyzwolenie z tak nieskończenie długiej niewoli. W entuzjazmie przewidział to, co i tak było oczywiste – wszystkie polskie związki, nie tylko te sportowe, zostały zlikwidowane, chociaż formalnie nastąpiło to dopiero miesiąc później 2 października 1939 roku. Wraz z dniem wkroczenia Wehrmachtu na wschodni Górny Śląsk cały ruch sportowy zamarł. Chwilowo. Już 17 września w Mysłowicach odbyły się pierwsze zawody sportowe z udziałem na wyłączność niemieckich klubów praktykujących jeszcze w czasach przedwojennych i zrzeszonych w Deutsche Turnerschaft in Polen (Niemiecki Związek Gimnastyczny w Polsce – przyp. MK). Miały one charakter propagandowy wybierając na rywali stacjonujące wojska okupacyjne. W ślad za tymi wydarzeniami od października powstawać zaczęły nowe towarzystwa z niemieckimi nazwami chociaż w linii prostej odwołujące się do istniejących wcześniej klubów. Uruchamiano zatem różne Sportvereiny w miejsca AKS’ów, Ruchów, Śląsków czy Naprzodów. Nie inaczej było w samych Siemianowicach Śląskich. Wciąż funkcjonował tam ATV Laurahütte sięgający swych początków w roku 1880 i, podobnie jak[…]

CDN

Mariusz Kowoll

Tagi:
Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika