Pierwsza telewizja w grodzie Siemiona

Pierwsza telewizja w grodzie Siemiona

W czasach kiedy praktycznie każdy posiadacz smartfona od lat 2 do 102 ma się za twórcę filmowego, wspominanie czasów w których w Siemianowicach działała pierwsza telewizja może wyglądać dziwnie. Jako jeden ze sprawców tego zamieszania muszę jednak o tym przypomnieć.

Był rok 1990. Wszyscy zaciągali się głęboko duchem wolności. WSZYSTKO BYŁO WOLNO! Nawet założyć telewizję, co z tego, że działającą jedynie w sieci kablowej, ale jednak. Pracowałem wówczas jako sekretarz redakcji w tygodniku „Goniec Górnośląski”. Sprzyjały nam ówczesne władze Siemianowic z prezydentem Piotrem Madeją i przewodniczącym Rady Miasta Jerzym Stephanem. Swą sieć użyczył nieżyjący już właściciel „kablówki” Ryszard Rynkiewicz (firma Ryntronik weszła później w skład UPC).

Przy tworzeniu SIEMIANOWICKIEJ TELEWIZJI LOKALNEJ STL bardzo cenne było jednak wsparcie techniczne i merytoryczne fachowców z Amatorskiego Klubu Filmowego „Ósemka” w Chorzowie takich jak Rysio Siarkowski (obecnie producent pracujący dla Polsatu), Antoni Kreis (także muzyk i fotograf) oraz również już nieżyjący Andrzej Seget. Nagrania studyjne odbywały się w „Zameczku” którym zawiadował Jasio Ostrowski.

Bombowa była obsada spikerska – poza niżej podpisanym – serwis przedstawiali także: Elżbieta Kazibut – Twórz (wówczas naczelna „Gońca” a później „Dziennika Zachodniego”), Waldek Kompała z „Gazety Wyborczej” (później dyrektora foto w skali krajowej tego tytułu), a także Ewa Raczkowska, kobieta z klasą, poliglotka i znawczyni mody. Przepraszam jeśli kogo pominąłem.

Były nie tylko serwisy lecz również reportaże. Pamiętam piękne zielone łąki, która serwowała nam w reklamowym filmie firma Landeco chcąca przekonać siemianowiczan, że tak będzie wyglądać były makro osadnik po przejęciu go przez dra Federico Landucciego i zrobienia z niego europejskiego wysypiska śmieci.

Był też szyderczy filmik kolegów z „Ósemki”, którzy propagowali ekologiczny spacer nad stawem Rzęsa, ale w …maskach gazowych. Dokumentowaliśmy też co się działo w mieście na bieżąco, m.in. koncert Józefa Skrzeka w ruinach zamku Donnersmarcków oraz występ Gaygi…

Żal tylko, że po tej telewizji nie ma żadnej dokumentacji filmowej ani zdjęciowej. Był film VHS, ale nie przegrany na cyfrę wyparował. To była fajna zabawa, kasa z tego żadna, ale wspominam ją dobrze. I póki pamiętam jeszcze fakty piszę o tym. A może ktoś jeszcze pamięta, albo ma fotki?

STL miała być jak RTL…

Zbigniew Al. Wieczorek (ZEW)

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika