Palący problem

Palący problem

„Palący problem” raz jeszcze

W ubiegły czwartek wybuchł pożar na jednym z wysypisk śmieci w Siemianowicach. Dzisiaj już wiemy niemal na pewno, że był to samozapłon, ale Prokuratura i tak musi przeprowadzić dochodzenie. Tym razem pożar był niewielki, ale bynajmniej nie zawsze tak jest z pożarami wysypisk śmieci.

Ich gaszenie możne trwać do kilkunastu dni, a uwalniający się toksyczny dym jest szczególnie niebezpieczny dla ludzi i środowiska. Mowa o pożarach wysypisk śmieci, których w wielu przypadkach można uniknąć.

Wysypiska śmieci niejednokrotnie stają się ogniskiem pożarów. Mimo tego, że ryzyko dotyczy zarówno dzikich wysypisk, jak i legalnych składowisk odpadów, to istnieje między nimi zasadnicza różnica – poziom zabezpieczenia przed takim zdarzeniem.

Dzikie wysypiska nie spełniają żadnych norm bezpieczeństwa.

W konsekwencji na niewielkim obszarze może wystąpić duże nagromadzenie materiałów palnych nieobjętych jakąkolwiek kontrolą.

Bardzo groźny jest żółty dym

Największym zagrożeniem jest pożar odpadów niebezpiecznych, których gaszenie stanowi ogromne wyzwanie i jest możliwe jedynie za pomocą ogromnych ilości piasku lub żwiru. Dodatkowym niebezpieczeństwem jest ryzyko wybuchu składowanych odpadów. W przypadku pożarów na niebie może unosić się charakterystyczna dla palenia się materiałów niebezpiecznych żółta, świetlista łuna.

Przyczyn pożarów może być wiele. Coraz częściej jednak pożary są spowodowane przez celowe podpalenia o charakterze przestępczym. Groźnymi zjawiskami są także pożary samoistne. Samozapłon odpadów może być spowodowany koncentracją gazów składowiskowych. Pożar może także powstać w wyniku tarcia o siebie metalowych zbiorników np. po dezodorantach.

Pożary wysypisk są niezwykle trudne do gaszenia. Jednym z powodów jest duże nagromadzenie „sprasowanych” śmieci, które w głębszych warstwach mogą palić się jak torf, a ich gaszenie zajmuje od kilku do kilkunastu dni. Akcje gaśnicze są także utrudnione przez przesuwające się masy śmieci, które muszą być gaszone z samolotów, aby usprawnić prace strażaków na ziemi.

Kontrolowane, legalne składowiska odpadów są zabezpieczane przed pożarami. Jedną z metod jest przesypywanie kolejnych warstw odpadów ziemią, co chroni składowane materiały przez tarciem, a także utrudnia dostęp powietrza.

Do wczesnego rozpoznawania źródeł zapalnych używa się monitoringu termowizyjnego. Dzięki temu można bezkontaktowo uzyskać obraz rozkładu ciepła na obszarze wysypiska. Pozwala to na zlokalizowanie nawet niewielkich pożarów w głębszych warstwach śmieci, zanim ogień pojawi się na powierzchni.

Można także chronić się przed niebezpieczną wędrówką metanu przez kolejne warstwy odpadów za pomocą nieprzepuszczalnych zapór, np. z membran z tworzyw sztucznych, lub systemów wentylacyjnych. Dodatkowo można zainstalować czujniki metanu wokół składowiska.

To były dopiero pożary

Pożar wysypiska śmieci w Chorzowie w 2008 roku.

3 lutego czarna chmura spowiła znaczną część miasta. Okazało się, że to wielki pożar wysypiska śmieci należącego do prywatnej firmy. Do akcji ruszają pierwsze zastępy Chorzowa i miast ościennych, razem 18 jednostek.

Czarne kłęby widać z daleka. Paliło się ok. 2 tys. m. kw., przy czym powierzchnia składowiska mieszczącego się na pograniczu Chorzowa i Siemianowic Śląskich wynosiła 130 na 80 metrów. Paliły się głównie elementy gumowe i to one utworzyły czarną chmurę

Pożar niósł za sobą jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Ogień mógł przenieść się do magazynu chemikaliów sąsiadującego ze składowiskiem.

Wojkowice-Żychcice marzec 2012

Ogromna chmura czarnego dymu widoczna nawet w Sosnowcu. W miejscowości Wojkowice zapaliło się składowisko odpadów. Paliły się niewykorzystane w produkcji kartonowe opakowania po sokach, produktach żywnościowych, herbacie oraz liczne plastikowe materiały.

Pożar szybko się rozprzestrzeniał, a pomagał w tym wiatr. Odpady znajdowały się przy budynku firmy utylizującej odpady „Bracia Strach” (wcześniej mieściła się tam firma Eko-utyl).

Na miejscu 15 zastępów gaśniczych straży pożarnej gasiło pożar. Akcja zakończyła się dopiero następnego dnia około godziny 7.30 rano. Zakład odzysku odpadów jednak upadł. Od grudnia 2010 roku na tym terenie działalność prowadził nowy podmiot. Firma „Braci Strach”. W czasach poprzedniego właściciela pożary wysypiska według okolicznych mieszkańców były normą.

Jak pozbywać się odpadów?

Wysuszone śmieci są spalane bez dostępu powietrza w celu otrzymania takich przydatnych substancji jak tlenek węgla, metan, wodór, oleje mineralne, smoła czy węgiel drzewny. Metale ferromagnetyczne (zawierające żelazo lub nikiel) są wyciągane z taśmociągu, którym transportowane są śmieci przez silne magnesy zawieszone ponad nim. Oddziela się także szkło, aluminium i inne metale nieżelazne w procesach wykorzystujących ich różne właściwości fizyczne. Często rozdziela się materiały bazujące na różnicach w ich gęstości, czyli ciężarze właściwym. Jeden z rodzajów separatorów działa w ten sposób, że sproszkowane śmieci spadają na taśmociąg poruszający się pod górę; materiał o większej gęstości opada na dół, a lżejszy wędruje do góry. Jeżeli spalamy śmieci, to metale i szkło topią się i opadają, jako najcięższe, na samo dno pieca, skąd mogą być łatwo zbierane. Szkło oddzielone ze śmieci można później posortować na kolorowe i białe. Jeśli chodzi o metale, to odzyskuje się głównie żelazo i aluminium.

PIOTR ŚMIGIELSKI

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika