O siemianowickim ciemnogrodzie znów głośno w Polsce

nogi dziecka

Prośba do prezydenta Piecha: skoro już ma dobre układy „z górą”, może by poprosił, by łaska oświecenia spłynęła na dyrektorkę przedszkola nr 6, a przy okazji na kilka innych osób.

W poprzednim wydaniu w krótkiej notce podaliśmy przykłady jasnej i ciemnej strony siemianowickiej oświaty. W tej drugiej opisaliśmy sytuację z Przedszkola nr 6 w Siemianowicach Śląskich.

Zorganizowało ono próbę przedstawienia z okazji Dnia Matki, które miało być pokazane w kościele. Próba odbyła się w grupie zerówkowej, ale nie w czasie religii, tylko w czasie zwykłych zajęć. Sześcioletniego Wojtka, który nie został zapisany na religię, nauczycielka wyprowadziła na ten czas do grupy trzylatków.

Po interwencji jednej z mam, Dyrektorka przedszkola nr 6, uznała to za błąd i przeprosiła. Myślała widocznie, że sprawa przyschnie. Sama jednak postanowiła rozprawić się z niepokorną mamą i pokazać, że w „katolickim państwie” nikt nie będzie miał innego zdania niż ona, zapewne wzór cnót katolickich, pełny miłości bliźniego i szacunku do dzieci, które jej powierzono do opieki i wychowania.

Okazuje się bowiem, że sprawa ma ciąg dalszy.

Tym razem można było o tym przeczytać w ogólnopolskim wydaniu Gazety Wyborczej (z 6 czerwca 2022 r.), oto krótki fragment tej publikacji:

„Pani Monika umówiła się z dyrektorką na kolejne spotkanie, w zupełnie innej sprawie. Zgłosiła się do gabinetu, ale pani dyrektor poprowadziła ją do innej sali, w której czekały już wszystkie nauczycielki i trzy mamy z rady rodziców. Panie poprosiły, aby wszyscy odłożyli telefony i nie nagrywali spotkania oraz nie wynosili jego treści poza salę.

„- Zaczęły na mnie krzyczeć, że nie powinnam oczerniać przedszkola w gazecie, że mam napisać sprostowanie do mediów, że nie powinnam robić pod górkę paniom przedszkolankom. Odpowiedziałam, że nie mam zamiaru z nimi rozmawiać. Nikt nie uprzedził mnie, że w spotkaniu oprócz pani dyrektor będzie brać udział więcej osób. Wówczas pogroziły, że skoro ja poszłam do »Wyborczej«, one pójdą do TVP i dopiero się przekonam, że żyjemy w katolickim kraju – opowiada pani Monika.”

Jednym słowem, nie będzie nam nikt mówił, że ma prawo, by jej dzieci uczyć bez religii, bo to jest „katolicki kraj”. Co nie wydaje się dziwne w mieście, którego prezydent tak opisał kadrę kierowniczą:

„Każde miasto ma osobę odpowiedzialną. W Siemianowicach Śląskich taką osobą jest Maryja. Ona otrzymała klucze do miasta, jest jego menedżerem i je prowadzi”

Rzecznik Urzędu Miejskiego ocenił sytuację z Przedszkola nr 6 i odpowiedzialność za nią dyrektorki niczym Piłat:

„Zorganizowanie Dnia Matki w kościele, a nie w sposób świecki, było decyzją pani dyrektor, i to ona odpowiada przed kuratorium oświaty.

– Sprawa trafiła też do naszego wydziału edukacji, ale ocena merytorycznej strony zajęć leży po stronie kuratorium – mówi rzecznik.”

Jednak od władz miasta zależy, nie tylko to jak naucza, ale kto naucza. Więc należałoby się spodziewać jasnej i zdecydowanej oceny postawy dyrektorki Przedszkola nr 6 w Siemianowicach Śląskich, która przedkłada religijne wartości nad obowiązujące prawo.

Bo Taliban zaczyna się od takich właśnie sytuacji, w których religia staje ponad prawem.

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika