Lód w majtkach się sprawdził, czyli walka rządu z pandemią…

Lód w majtkach się sprawdził, czyli walka rządu z pandemią…

Kiedy rząd latem nic w sprawie pandemii nie robił, nie wiedział co czyni. Niestety, obecnie, kiedy podejmuje dziania, wrażenie jest takie samo – widać, że nadal nie wie co robi.

Na początku pandemii zamiast noszenia maseczek Główny Inspektor Sanitarny zalecał zwolennikom ich zakładania noszenie lodu w majtkach (to cytat z urzędnika państwowego wysokiej rangi! Nie podajemy nazwiska, bo i tak wkrótce przestanie nim być). Później Minister Zdrowia (litościwie pomijamy nazwisko, wiadome służby winny go rozliczyć zarówno z pieniędzy wydanych nie wiadomo na co) twierdził, że noszenia maseczek jest bezsensowne.

Co się zmieniło od tamtego czasu? Urzędnicy, częściowo tak, ale rząd jest ten sam. I w kwestii maseczek mamy diametralnie odmienne dzisiaj stanowisko, podobnie jak w dostępie do lasów i parków. Ktokolwiek zrozumie meandry procesów myślowych (jeśli takie w ogóle zachodzą) w głowach nami rządzących, to gratuluję.

Premier uzasadnia powszechną dostępność kościołów ich wysokością, zatem proponujemy, by otworzył hale sportowe i baseny oraz sklepy wielkopowierzchniowe i galerie handlowe, bowiem one także wysokie są.

Wiceminister finansów zaleca – rujnowanym rządowymi decyzjami przedsiębiorcom – „przebranżowienie się”. Odwdzięczymy się tym samym: panie wiceministrze, proszę się od…’branżowić’ od gospodarki.

Jakby tego było mało właśnie się dowiedzieliśmy,

że dane statystyczne, z których korzystają rządowe agendy i ministrowie, są efektem amatorskiego ich zbierania przez studenta z Torunia.

Nie powstał do tej pory żaden profesjonalny ośrodek badawczy prowadzący analizy skutków rządowych decyzji (przed ich podjęciem!), statystyk zachorowań, wydolności systemu opieki zdrowotnej. Zatem dane jaki nas karmią media są niewiele warte. No bo co mówi informacja, że zajętych jest tyle a tyle łóżek „covidowych”, kiedy nie wiemy ile ich w ogóle jest. I ilu lekarzy, ile pielęgniarek, ilu anestezjologów na jedno takie łóżko przypada. (Lokalną statystykę podajemy tu – covidowa statystyka)

Pozostaje nam wszystkim zdrowy rozsądek, stosowanie środków ochrony osobistej, higiena, właściwe ubieranie się i odżywianie, wietrzenie pomieszczeń w których przebywamy. Obok tego zaczynamy stosować „cudowne” leki i terapie o jakich zasłyszeliśmy od Goździkowej czy wyczytaliśmy w Internecie (podajemy je tu – domowe leczenie covidu).

Niestety, nikt nie wymyślił przeciwdziałań samotności, przerwanych terapii chorób innych niż SARS2.

Dwa tygodnie temu pisaliśmy, o „terapiach” i „diagnozach” telefonicznych. Teraz wojewoda mazowiecki –lekarz z zawodu ! – nakazał wszystkim państwowym szpitalom wstrzymanie zabiegów planowych i przyjęć do szpitali.

W ten sposób jest duża szansa na zmniejszenie odsetka zgonów no COViD, gdyż ilość zgonów na inne choroby gwałtownie wzrośnie.

Także inne decyzje rządowe mające nas uchronić od zakażenia prowadza do innych zgubnych skutków – bankructw, a więc biedy, i wszelkich z tym związanych spraw.

Ale tak to jest, gdy premierowi doradza komitet ekspertów składający się z samych lekarzy. Lekarze zaś najchętniej potencjalnych pacjentów widzieliby z dala od szpitali, więc zamykanie ich w mieszkaniach, zamykanie zakładów pracy, uśmiercanie gospodarki dla nich nie straszne.

Dla nas tak.

Foto –  Budowa szpitali polowych to główny argument rządu w walce z pandemią, który przemilcza ograniczenie leczenia chorych na innych oddziałach.

Fot.Radek Pietruszka / PAP  

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika