List z wakacji

List z wakacji

Podróże kształcą, szczególnie, gdy się je odbywa samemu

List z wakacji

Kanikuła w pełni. Rozjechaliśmy się gdzie tylko można. Jedni na Kanary, inni na Rzęsę. Często nie wiemy, po co i dokąd jedziemy. Jednym wystarczy all inclusive i ciepła woda w basenie 10 metrów od oceanu, inni kupują last minute do miejsc jeszcze dla nich nieznanych.

I tym właśnie ten tekst dedykujemy, siemianowiczanom także. Bo oni również podróżują, gdzie oczy poniosą. Jeszcze w sobotę, 14 lipca podczas powrotu „na skróty” z Beskidów przez Kraków (sic!) spotkaliśmy grupę młodych, opalonych wypoczętych, którzy pod Wawelem od niechcenia zauważyli – E tam, w Siemkach mamy lepszy zamek.

No właśnie, a co tam nowego w Beskidach? Gór do których mamy znacznie bliżej niż do zatłoczonych Tatr. Zwłaszcza jak oddano do użytku ekspresówkę od Bielska po Żywiec, a może i dalej. Stacjonowaliśmy z żoną przez tydzień w Brennej, która ma tę zaletę, że nie ma przez nią przelotu drogowego i stanowi dobrą bazę wypadową w okolicę.

W samej Brennej polecamy szlak pod Krzyż Zakochanych (Brenna Lachy). Powstał on na przełomie wieków XIX i XX kiedy to pięknej Elżbiecie, z bogatego domu rodzice zakazali kontaktów z ukochanym Arturem dlatego, że był …fryzjerem.

Na pamiątkę Elżbieta ufundowała krzyż, odnowiony zresztą ostatnio ze środków unijnych. Uwaga, do krzyża postawionego w miejscu schadzek kochanków trzeba się nieco powspinać! Podobno jak facet padnie tam na kolana, to od razu swej pani wyzna wszystkie grzechy, a więc zastanówcie się czy warto!

Wróćmy teraz doliną rzeki Brennicy w stronę Górek Małych. Tam prywatny skansen z wiatrakiem i zabudowaniami wiejskimi. Sporo także retro maszyn i sprzętów rolniczych. Można kupić miód z własnej produkcji. Górki Wielkie to przede wszystkim dwór pisarki Zofii Kosak – Szczuckiej (1889 – 1968), autorki “Krzyżowców” i bajki dla dzieci o skrzacie Kacperku.

Dworem zawiaduje Anna Taylor, wnuczka pisarki. Ciągle się tu coś dzieje, w starym spichrzu wystawia spektakle teatr z Cieszyna, a plenery z efektami mają studenci Akademii Sztuki Pięknych.

Ubolewać natomiast należy nad upadkiem, znajdującej się w pobliżu, potężnej stanicy harcerskiej, ośrodka szkoleniowego druhów zawiadowanej jeszcze przed II wojną przez samego Aleksandra Kamińskiego, tego od Szarych Szeregów i “Kamieni na szaniec”. Dlaczego nikogo to nie interesuje?

Z Górek Wielkich niedaleko już do Jaworza, niegdyś kurortu zdrojowego założonego przez ród francusko – austriackich arystokratów Saint Genois spowinowaconych z poprzednimi właścicielami Laszowskimi. Odkrywanie prawie żywej historii to bardzo frapujące zajęcie. Na zakończenie jeszcze skok do Wisły – Dziechcinki, gdzie od roku działa Muzeum Realizmu Magicznego Ochorowiczówka.

Są tam oryginalne prace samego Salvadore Dali oraz najwybitniejszych malarzy współczesnego polskiego nadrealizmu. A kim był Julian Ochorowicz, niegdysiejszy mieszkaniec willi? Żył w latach 1850-1917 i uznano go za polskiego Leonardo da Vinci. To on stworzył program polskiego pozytywizmu, zresztą razem z Bolesławem Prusem, który Ochorowicza utrwalił na stronicach “Lalki”, jako wynalazcę latającego metalu. Ochorowicz działał przez wiele lat we Francji, bronił Wieży Eiffla przed zburzeniem (byli kiedyś przeciwnicy tego symbolu), wynalazł bardzo skuteczny telefon, który prezentował na dworze carskim, pracował nad podwalinami telewizji, kolekcjonował dzieła sztuki, no i wreszcie odkrył dla świata Wisłę jako miejscowość uzdrowiskową.

Publikował także prace z dziedziny psychologii, chorób duszy ludzkiej i organizował seanse spirytystyczne. To w jego willi Władysława Reymont pisał powieść “Chłopi”….

Starczy już tych wędrówek. Może więc mała przejażdżka na rowerze? Z tym, że w Beskidach raczej ścieżek za dużo nie mamy. A więc polecamy górala, a nie szosówkę.

Szerokości i przyjemnego wypoczynku.

ZEW

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika