Kocioł Czarownic wraca do gry!

Kocioł Czarownic wraca do gry!

To właśnie dzisiaj, 27 marca o godzinie 20.45, w dniu aktualizacji naszego portalu Polska gra w piłkę nożną znowu na Stadionie Śląskim, znanym kiedyś jak „kocioł czarownic”. Mecz co prawda jedynie towarzyski lecz wreszcie ten stadion numer 1 w Polsce ożyje. Miejmy nadzieję, że Klubowi Polska lepiej pójdzie z Koreą Południową niż z Nigerią!

Przedłużająca się budowa tego obiektu kilka razy przerywana przez wielu została uznana za skandal. W tej sytuacji Warszawa szybko zakrzątnęła się, aby Stadion Narodowy był jednak u nich a nie na Śląsku. Nic jednak nie odbierze historii chorzowskiemu gigantowi.

To tutaj przeżywaliśmy największe triumfy polskiej kopanej, a także mecze Górnika Zabrze.

Mało kto jednak wie, że stadion miał być gotowy jeszcze przed II wojną. Optował za tym ówczesny prezydent Katowic Adam Kocur. Ale nadszedł rok 1938 i do koncepcji wrócono dopiero w roku 1956. Pierwszy mecz z Niemiecką Republiką Demokratyczną to był falstart (22 lipca 1956). Ufundowano bowiem nagrodę dla strzelca pierwszej bramki. Mecz jednak przegraliśmy a pierwszą bramkę strzelił Polak, niestety – był to tzw. samobój.

Bardzo dobrze się stało, że akurat teraz ukazała się monografia „Stadion Śląski. Kocioł Czarownic. 1956 – 2018”.

Z całą pewnością będzie to sportowa książka roku i nie tylko roku. Nie było bowiem i nie ma podobnej publikacji w Polsce. A nie wiemy, czy jakikolwiek inny stadion świata może się taką pochwalić. Tak samo jak niewiele stadionów ma równie niezwykłą historię.
Autorzy albumu Paweł Czado, Jerzy Góra, Henryk Grzonka, Wojciech Krzystanek i Adam Pawlicki dokonali niezwykłego dzieła. Wewnątrz książki chronologicznie opisane są wszystkie ważne wydarzenia. Autorzy dotarli do fantastycznych pamiątek w postaci plakatów, biletów, programów.

Podczas uroczystej promocji albumu oprócz autorów, przedstawicieli spółki Stadion Śląski, wśród gości obecni byli także trener Antoni Piechniczek, piłkarz Stanisław Oślizło, żużlowiec Jerzy Szczakiel, kolarz Zygmunt Hanusik, działacz polityczny, aktualny marszałek woj. śląskiego Wojciech Saługa oraz wschodząca gwiazda piłki nożnej – zawodnik Zagłębia Sosnowiec Marcin Pisarek, powiedział nam prezes Wydawnictwa „Stapis” Stanisław Pisarek, który zrealizował to zlecenie na zamówienie spółki Stadion Śląski. Dodajmy iż jego wydawnictwo specjalizuje się pod lat w albumach i książkach o tematyce górskiej, a Stanisław Pisarek jest czeladzkim radnym i stoi na czele ugrupowania „Nowoczesna Czeladź”.

ZEW

OSOBIŚCIE O ŚLĄSKIM

Kiedy na Śląskim grał Gerard Cieślik miałem 2 lata. Przede wszystkim należy przywołać słynny mecz kiedy wygraliśmy w 1957 roku ze Związkiem Radzieckim a gwiazda Ruchu Chorzów strzeliła obie bramki!

Pan Gerarda poznałem osobiście w latach 90-tych ubiegłego wieku kiedy w tygodniku „Goniec Górnośląski” publikowaliśmy jego książkowe wspomnienia. Nasz pilkarz nr 1 nigdy nie dorobił się na sporcie. Wspomina, że za bramki strzelone Jaszynowi dostał sweter i talon na rower. Dzisiaj chyba w IV lidze lepiej płacą.

Pierwszy mecz, który oglądałem na Śląskim to było zwycięstwo nad Holandią w roku 1979. Byliśmy na meczu we trójkę, ja, moja ówczesna żona oraz syn, ale w łonie matki…

Rok 1977 to był remis z Portugalią 1-1. Jedynego gola dla Polski strzelił „rogalem” z rzutu rożnego Kazimierz Deyna. Niestety, został przez śląską publiczność niemiłosiernie wygwizdany. No cóż, Legia do dzisiaj nie cieszy się tutaj sympatią.

Gwizdy podczas odgrywania hymnu gości słychać było także w 1983 roku podczas meczu z ZSRR. Jakież było moje zdziwienie kiedy w powtórce telewizyjnej zamiast gwizdów usłyszałem brawa!

Kocioł Czarownic, nazwa nadana przez brytyjskie media po porażce na Śląskim Anglii w roku 1973 miał swój niepowtarzalny klimat. Miejmy nadzieję, że on wróci i że biało – czerwonych będziemy tu oglądać częściej.

Zbigniew Wieczorek

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?

Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika