JEDNEGO ŻYCIA ZA MAŁO

JEDNEGO ŻYCIA ZA MAŁO

Tragedia na Nangat Parbat każe się nam zastanawiać, co ludzi pcha w wysokie góry. Nasz rozmówca tego nie wyjaśnia, jednak zdjęcia, które zrobił podczas swych ekspedycji dają odpowiedź…

JEDNEGO ŻYCIA ZA MAŁO

Adam Bul, rocznik 1969, miejsce zamieszkania – Bytków. Osiedle przed wieżą telewizyjną. Jako zawód podaje magister sztuki, ale trudno go jednoznacznie zamknąć w określonych ramach. Jednego życia widać mu za mało.

Kiedy wejdziemy na jego stronę internetową dowiadujemy się nieco więcej. Na wstępie pisze o sobie tak: „Gitarzysta – pedagog – podróżnik”.

Prawie wszystko się zgadza. Gitarzysta, bo ukończył Akademię Muzyczną w Katowicach, pedagog bo prowadzi Siemianowicką Szkołę Gitary, podróżnik…

Ale tak dokładnie to gdzie i po co podróżuje?!

Okazuje się, że jego pasja to GÓRY WYSOKIE. Wspiął się m.in. na Acongaguę, najwyższy szczyt obu Ameryk – bez 40 metrów ma ona 7 tysięcy metrów npm. Teraz w planie jest chińska część Pamiru, a tak dokładnie to masyw Mustagh Atha (7546 m.n.p.m.) oraz aklimatyzacyjny trekking pod słynnym K2 (Karakorum – Pakistan).

Zaczynał w skałkach jurajskich, tak jak Jerzy Kukuczka. Był też w Himalajach, Alpach, Kaukazie, Dolomitach i w górach Atlasu.

  • Acongagua. Idziemy sobie na wysokości 6300 metrów. Kolega mówi – patrz jakiś facet z psem idzie czy co? A tak porusza się człowiek, który nie ma rąk i nóg. Jest bez protez, porusza się jednak, aby dotrzeć do celu na czworakach. Dwóch ludzi asekurowało go linkami. To jest dopiero wyczyn, czego nie potrafi zrobić siła woli. On nazywał się Kylie Maynard.

Przy okazji zapromowaliśmy nasze miasto. Na szczycie bowiem byliśmy godzinę przed nim i umieściliśmy tam plakietkę z herbem Siemianowic Śląskich. On sobie na jej tle zrobił fotkę i było to w Telewizji CNN a jego filmik na You Tube miał 2 mln wejść.

O śmierci w górach Adam mówi niechętnie. – Inaczej się mówi o odejściu kogoś kogo się zna z mediów, a inaczej o kimś kogo się znało, z kim się wspinało. Wtedy takiej osoby bardzo brakuje. Góry jakie są, takie są – zabierają też ludzi. Nikt nikogo nie zmusza do wspinania się. Żyjemy na co dzień w świecie zniewoleni przez cywilizację i musimy czasem po prostu poszukać siebie.

Nie jest to moim zdaniem wpływ adrenaliny, poszukiwanie nowych używek, zrobienia czegoś co musimy robić wbrew swojej woli. Ja po prostu czuję czasami taką potrzebę, żeby tam być, przychodzi taki czas – jak mówi o tym poeta – ŻE TRZEBA DOLINAMI WZGARDZIĆ.

Adam Bul również dużo biega, jeździ na rowerze. Wszystko po to, żeby mieć dobrą kondycję. Trudno zliczyć wszystkie imprezy i wydarzenia w których bierze udział. Duże wrażenie zrobiła na nim ostatnio nocna pielgrzymka do Częstochowy pod hasłem „Na przekór”.

  • Ludzie szli 60 km z Piekar Śląskich do Częstochowy. Wielu prowadziło rowery, bo przecież musieli na czymś wrócić. Podziwiałem ich.

Mało tu piszemy o muzycznej stronie życia bytkowianina. A przecież nie tylko uczy gry na gitarze, ale również koncertuje, m.in. z Bernardem Maselim. Wspomnijmy może też koncert utworów siemianowickiego kompozytowa Witolda Wolnego, który odbył się w Siemianowickim Centrum Kultury.

  • Czego się życzy ludziom gór? Pytam Adama na pożegnanie naszej rozmowy, którą przeprowadziliśmy w restauracji „Gardena”. Gna już do domowego studia dokończyć kolejną sesję nagraniową.

  • Ile wejść na szczyt, tyle zejść w doliny – odpowiada i znika poruszając się swym szybkim, energicznym krokiem.

ZEW