Curling na „Pszczelniku”

Curling na „Pszczelniku”
Szczotkowanie to podstawa.

Ojczyzna curlingu to Szkocja. Tamtejsi mieszkańcy grali „ryczącymi kamieniami”, sunącymi po lodzie, już w XVI wieku. Curr to po szkocku mruczeć, albo gwarzyć. Pierwsze gry odbywały się bowiem w środowisku naturalnym na zamarzniętych jeziorach lub potokach. Sunące w stronę kręgu, tzw. domu, ciężkie kamienie, powodowały drżenie lodu, który wydawał odgłosy.

Ze względu na możliwą ilość kombinacji i strategii gry curling zwany jest szachami na lodzie. My, zjadacze chleba, najczęściej znamy ją z telewizji i kojarzy nam się ze szczotkowaniem, które przyspiesza ruch kamieni. Dodajmy, iż w grze biorą udział dwie czterosobowe drużyny, których celem jest umieszczenie swoich kamieni w celu, czyli jak najbliżej środka kręgu. Jeśli kamienie rywali już tam są, trzeba je swoimi  odepchnąć jak najdalej.

Od zeszłego roku Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji „Pszczelnik” jest organizatorem Mistrzostwa Siemianowic Śląskich w Curlingu. W zeszłym roku startowało 12 drużyn, w tym nieco mniej, ale zabawa była przednia. Jest to na pewno bardziej rekreacja i okazja na ruchu na świeżym powietrzu. Już same nazwa drużyn typu „Modro Kapusta” świadczą o tym, że humory dopisywały.

W akcji widzieliśmy także prezesów znanych siemianowickich firm, np. Macieja Gosiewskiego, szefa Fabryki Elementów Złącznych, który startował w drużynie razem z bratem Franciszkiem. Dodajmy iż curlingowa impreza zakończyła sezon zimowy na siemianowickim lodowisku.

ZEW

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika