Benefis Gosi Groniewskiej

Gosia Groniewska z zespołem Strzyga.
Gosia Groniewska z zespołem Strzyga.

Benefis jaki odbył się w minionym tygodniu był wydarzeniem związanym z przejściem na emeryturę Małgorzaty Groniewskiej, wieloletniej kierowniczki Willi Fitznera. To także podsumowanie pewnego etapu życia szefowej tej placówki, animatorki kultury. Ilość przymiotników, którymi można opisać – zawsze pozytywnie – Małgorzatę Groniewską jest ogromna. Huczna impreza na szczęście nic nie kończyła, gdyż nadal ma zamiar być aktywna, współpracując z Willą Fitznera, bo – jak to się mówi – od życia nie ma emerytury.

Małgorzatę Groniewską poznałem na progu tego wieku, tuż po tym jak objęła szefostwo Miejskiego Ośrodka Kultury. Wtedy mieścił się przy Alei Sportowców 3, tam, gdzie teraz jest Miejska Biblioteka Publiczna. Reprezentowałem wówczas redakcję „Gońca Górnośląskiego”.

Zawsze popierała Don Kiszotów. To ona i wydawca z Żor namówili mnie, abym wydał swoją pierwszą książkę „Moje abecadło. Zaliczyłem 70 redakcji”. Książka jak książka, ale za to jaka była jej promocja! Dopiero po imprezie zorientowałem się, że wszyscy brali książkę za darmo, a przecież trzeba było się z drukarnią rozliczyć…

Tak to jest z poetami, którzy biorą się za biznes. Później połączył nas Turniej Poezji Śpiewanej, trwający zresztą do dzisiaj. Trudno mi zliczyć uczestników, ale przez te lata przeważnie towarzyszyli nam wychowankowie Bogusi Kliś z Jordana, niezmordowana para Paulina i Radek tworząca obecnie z Marcelem zespół Strzyga. Przewinął się także młody Dawid Podsiadło, a nawet poeci z dworców kolejowych…

W międzyczasie Małgorzata stała się dla mnie Gosią, która niezmiennie skupiała się na organizacji kolejnych imprez i zaszczepianiu w ludziach wiary w sukces i spełnienie się. Zawsze była orędowniczką równego traktowania kobiet, politycznie więc stała się działaczką lewej strony sceny politycznej.

Trudno zliczyć wszystkie jej pomysły, inicjatywy i imprezy. I wreszcie przyszła ta pożegnalna (?!) benefis 25 marca. TAKIEJ IMPREZY FITZNER JESZCZE NIE WIDZIAŁ, a może i całe Siemki!

Sala pełna, z rzutnika lecą fotki przywołujące jeszcze czasy kiedy Małgorzata była czołową modelką lat 80-tych, stulecie urodzin filmowego muzyka Michaela Jarego oraz wiele innych.

Zaczęło się od wysokiego C, brawurowego występu tenora Juliusza Ursyna Niemcewicza, z którym Jubilatka poznała się podczas swej pracy w Operetce Gliwickiej. A potem już potoczyło się jak lawina – Gienek Szwarcer, górnik poeta z gitarą, Marek Urbańczyk z tangiem zamiast Bacha, Ala Boncol, nie tylko wykonawczyni country, ale i repertuaru Edith Piaf (brawurowe „Niczego mi nie żal”), Lucek Czerny, człowiek orkiestra w meloniku, wspomniany zespół „Strzyga”, Bohdan Wantuła – kiedyś „Laura Band”, Ula Kozielska z MDK Jordan z głosem jak młoda Prońko.

Mile zaskoczył wszechstronnością muzyczną następca Gosi Groniewskiej, nowy szef Willi Fitznera SCK, Mariusz Krajewski, który również gra i śpiewa.

I wreszcie zrobiło się już kompletne jam – poetry session. Eks prezydent Zbigniew Paweł Szandar recytował „Odę do Gosi”, kolejka życzeniowa była jak po pomarańcze w minionym ustroju, a Gosia promieniała i dziękowała. Wszystko w otoczeniu również swoich najbliższych…

Nie wierzymy, że to już koniec. Małgorzata przecież nadal będzie współpracować ze swą placówką. Mamy nadzieję na jeszcze wiele kropek nad „i”…

Małgorzato, ja Nie Mistrz.

NA ZAKOŃCZENIE MÓJ WIERSZ DLA GOSI.

Dziękuję Ci za dobroć i cierpliwość

Nie bój się kanonizacji

Na szczęście Tobie nie grozi

Ja poeta niepokorny miałem

W Tobie konfesjonał

I w darze cierpliwość słuchania

Która jest dzisiaj na wymarciu

A szkoda

Masz Tą samą chorobę co ja

Mówienie prawdy w oczy

Radzę Ci, nie lecz się z tego

Niech dalej płonie w Tobie

to szaleństwo

I wyrozumiałość dla

Przemądrzałych marudów

Bądź sobą i nie zmieniaj się.

Wszystkiego najlepszego !

25 marca 2019, Zbigniew Al. Wieczorek – ZEW,

Willa Fitznera, SCK

Czytaj nas, co wtorek. Powiadamiać Cię e-mailem ?
Powrót do strony głównej, czyli najnowszego wydania naszego Tygodnika